Witajcie po kolejnej długiej przerwie. Ostatnie tygodnie upłynęły mi na
przeglądaniu Waszych blogów i przemalowywaniu mebli. Oczywiście to nie koniec zmian. Mam czas do końca sierpnia. Wtedy to wracam do pracy i nie będę miała już tyle czasu na malowanie, przestawianie, ozdabianie. :)
Niestety nie
zrobiłam zdjęć przed rozpoczęciem prac ale oto efekty:
Taca przywieziona z Zakopanego kilka lat temu leżała nieużywana. Postanowiłam ją przemalować i ozdobić.
Stolik sosnowy po 5 latach użytkowania wymagał odświeżenia.Przy okazji doczekał się bielonych nóżek.
Malowanie wikliny to bardzo pracochłonne zajęcie. Ale warto się pomęczyć. Uważam, że biała szafka i lustro wyglądają znacznie lepiej w moim przedpokoju.
Po trzech miesiącach wreszcie zrobione - nowa tapicerka i białe nóżki. Myślę, że wyszło całkiem nieźle.
No na razie tyle. Uciekam do swojej "pracowni"malować dalej.
Spokojnej nocki :)
Wiem coś na temat malowania wikliny ;) masz rację - pracochłonne ;) Ale efekt końcowy jest fantastyczny!!! Szafeczka wygląda super!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Roza