Witajcie!
Wracam po trzech tygodniach ciężkiej pracy.
Dlaczego był to szalony miesiąc?
Dlatego bo wszystko musiałam mieć zrobione na wczoraj :)
Koniec semestru, do tego studniówka do białego rana ...
Dopiero w ten weekend odespałam zarwaną nockę.
Pomimo wielu stresów bal uważam za bardzo udany.
Najbardziej wzruszającą częścią był oczywiście polonez.
Było to 80 minut niesamowitego przedstawienia przygotowanego przez młodzież pod okiem nauczycieli wychowania fizycznego.
Jak się zapewne domyślacie, przez ten natłok obowiązków nie miałam czasu poszaleć
wnętrzarsko w domu.
Dopiero wczoraj pożegnaliśmy się z naszą choinką.
Strasznie pusto zrobiło się w "salonie".
Wczoraj też zaczęłam przygotowywać urodzinowe cottonballs dla mojej siostry,
ale zdjęcia pokażę w następnym poście. Na razie schną w łazience
Zanim wrócę do sprawdzania klasówek pokażę Wam odrobinę zimy na naszej działce.
Z zazdrością oglądam zdjęcia na waszych blogach, na których widać dużo białego puchu.
U mnie trochę popadało tydzień temu w sobotę, kiedy bawiłam się na studniówce.
Od tamtej pory śniegu brak.
Wykorzystaliśmy wolną niedzielę i pojechaliśmy na działkę,
żeby pokazać dziecku jak wygląda śnieg ;)
A to nasze pierwsze krokusy, tulipany i żonkile .
I na koniec projekt POMPON.
Podjęłam się przygotowania dekoracji sali gimnastycznej na uroczystości z okazji
Święta Szkoły 13 lutego.
Tematem przewodnim są Walentynki.
Duuużo pracy przede mną.
Jak myślicie dam radę zrobić min 50 pomponów?
Miłej niedzieli Kochani!
M