środa, 4 marca 2015

March ... hello 😀

Witajcie w Marcu 😀
Ferie trochę mi się przedłużyły.  
Pierwszy tydzień marca spędzam w domu
walcząc z wirusem, który mnie dopadł. 
Leżę i odpoczywam w takich okolicznościach przyrody
 






Na dwóch pierwszych zdjęciach niektórzy z Was na pewno rozpoznali cuda z Pepco,
które ostatnio robią furorę na blogach i Instagramie. 
Ja tez nie mogłam oprzeć się pokusie i będąc jeszcze na chodzie poleciała nabyć 4 kubeczki,4 talerzyki i kilka wieszaków.  



 
Marzy mi się znacznie więcej ale , na szczęście dla mojego T i portfela, nie mogę wychodzić z domu.

Kochani leżę sobie i mam sporo czasu aby czytać Wasze blogi, śledzić Wasze poczynania na Facebooku i Instagramie.
Naprawdę wiele się u Was dzieje.
Widać, że wiosna jest tuż tuż :) 
 
Zainspirowana jednym ze zdjęć, 
 stworzyłam taką poduchę
 

 
 Wzór nawiązujący do bardzo modnej tapety uzyskałam za pomocą ziemniaka :)
Jestem bardzo zadowolona z efektu.
Idąc za ciosem udekorowałam w ten sposób jeszcze jedną poduchę i rozważam wprowadzenie tego motywu na jakiejś ścianie lub meblu.
Nie wiem jeszcze co na to powie T :)
  
A co słychać w pokoju Filipa?
Szafa jest.
Stare szafy czekają aż tata znajdzie chwilkę aby he rozkręcić i zawieść na działkę. 
Na razie pokój wygląda tak.
 


Po rozkręcenie szaf czeka nas jeszcze małe malowanie. 
Jak juz wszystko będzie gotowe pokażę cały pokój. 
 
Myślę nad wprowadzenie do tego wnętrza jeszcze innych kolorów np. czerni i szarości.
Co z tego wyjdzie, zobaczymy.

I na koniec nowe plakaty



Jeśli chcecie na bieżąco śledzić co u mnie słychać zapraszam do odwiedzenia mojego profilu na facebook'u  lub instagram'ie

 
Pozdrawiam Was

M

czwartek, 26 lutego 2015

Kropki, paski ...

Witajcie.
Dzisiaj pomęczę Was jeszcze zdjęciami odnowionej ceramiki.
Zakochałam się w moich nowych - starych filiżankach i dzbanku.
Zastanawiam się co jeszcze mogę pomalować.
Zaletą malowania lakierem do paznokci jest to, że w każdej chwili można zmienić wzór.
Na razie jest kolorowo bo bardzo potrzebuję koloru :)




Nie myślcie, że filiżanki służą tylko jako dekoracja.
Właśnie piję herbatkę z jednej z nich.

Przy okazji nowych dekoracji, powstał regał kuchenny z dwóch skrzynek pomalowanych na biało.
Jak Wam się podobają?
Od dawna myślałam o jakiejś szafce/półce kuchennej,
ale nic mi się nie podobało.
I tak, w poniedziałkowy wieczór,
kiedy wypakowałam nowe puszki,
okazało się, że nie mam wolnego miejsca,
aby je wyeksponować.
Myślałam, myślałam, aż wymyśliłam.
Teraz nie tylko puszki stoją w widocznym miejscu,
ale także filiżanki i podstawki.

Zanim ucieknę sprawdzać wypracowania,
pokażę Wam co dzieje się z pokoju Filipa.





Jutro szafa powinna być gotowa.
Jak wszystko po ustawiam tak, jak powinno być
Na pewno Wam pokażę.

Pozdrawiam
i życzę spokojnego wieczoru.
M

środa, 25 lutego 2015

Weekend w stolicy i kubeczki po liftingu :)

Witajcie!
Korzystając z ferii ostatni weekend spędziliśmy w Warszawie.
Udało nam się wyrwać i zrelaksować w naszej pięknej stolicy.
Niestety rzadko tam bywamy dlatego te dwa dni były bardzo intensywne. 
Nasz wyjazd zaczął się od największej atrakcji czyli jazdy pociągiem. Filip był zachwycony.
 


Gdy już dotarliśmy na miejsce udaliśmy się do Muzeum Techniki.
Ile cudownych rzeczy można tam zobaczyć.
Wiele z  nich jest bardzo designerskich.







A pamiętacie te komputery :)



 Przypominają się czasy beztroskiego dzieciństwa.

Prosto z muzeum udaliśmy się na targi żywności (nie wiem jak się dokładnie nazywały).
Oprócz kiełbas i innych wędlin, można było nabyć tam pierogi, nalewki, przetwory, naturalne kosmetyki, makaroniki, wałki do ciasta w przeróżnymi wzorami i wiele innych rzeczy.
Było tyle ludzi, że udało zrobić mi się tylko jedno zdjęcie.


Makaroniki były przepyszne.

Ostatnim punktem pierwszego dnia był Stadion Narodowy, gdzie trochę poszaleliśmy :)




(przepraszam za jakoś zdjęć, moi chłopcy za szybko jechali i telefon nie dał rady zrobić lepszej fotki)

Drugi dzień naszej wycieczki to spacer po Warszawie i buszowanie w sklepach.
Ze względu na to, że podróżowaliśmy pociągiem, nie mogliśmy za bardzo szaleć.
Oczywiście zamiast skupić coś dla siebie, kupiłam coś do mojego M (czyli tak na dobrą sprawę coś dla siebie :)










Zakochałam się w tych puszkach i zatęskniłam za tą kolorystyką (róże, mięta itp.).
Dlatego dzisiejszy dzień poświęciłam na zmianę dekoracji w kuchni.
Głęboko w szafkach schowałam czerwone kubeczki, miseczki itp.
Do łask wróciła bardziej wiosenna kolorystyka.


Przy okazji metamorfozę przeszły kubeczki, miseczki i dzbanuszek.
Co było do tego potrzebne?
Lakier do paznokci, zmywacz (do odtłuszczenia powierzchni) i taśma klejąca.
Pomysł znalazłam wczoraj na jednym z blogów w drodze powrotnej z Warszawy.
I co o tym myślicie?









Uprzedzę pytania dotyczące trwałości tych dekoracji.
Jeden z kubków już myłam ręcznie za pomocą gąbki i na razie nic się nie wytarło.
Na pewno nie należy zmywać naczyń w zmywarce.
A co zrobić jak znudzi  się dany wzór?
Wystarczy trochę zmywacza i znowu mamy białą powierzchnię.
To tyle na dzisiaj.

Słonecznego dnia!
M

piątek, 20 lutego 2015

Allotments ideas

Witajcie! 
Jestem już na półmetku ferii a w domu nic nie zrobione. 
Pojawiły się wątpliwości czy malować ścianę w kuchni farba tablicową. 
Sama nie wiem co zrobić. 
Już nie mogę patrzeć na tę pustą ścianę, 
ale chwilowo pomysłów brak.
Skąd ta pustka w głowie? 
A no może stąd, że rozmyślam zupełnie o czymś innym.
Ostatnie wieczory spędzam na poszukiwaniu inspiracji do przygotowania domku na działce. 
Na razie jest on w kiepskim stanie.
Dużo pracy przed nami a fundusze bardzo skromne.
Patrząc na zdjęcia w internecie doszłam do wniosku, że muszę zainwestować w farbę, okna (szyby są popękane) i podłogę a reszty muszę dobrze poszukać gdzieś  za grosze. :)
Popatrzcie co znalazłam na Pinterest. 












Cudowne, prawda?
Mam już kilka pomysłów i do tego potrzebne mi będzie dużo palet.
Tylko gdzie ich szukać? 
Dobrze, że mam jeszcze trochę czasu do sezonu działkowego.
Miłego dnia
M

poniedziałek, 16 lutego 2015

Kulki z Cottonove Love pod lupą ... :)

Witajcie!
Na początku dziękuję za życzenia w imieniu Jubilata.
 
 
W dzisiejszym poście chciałam Wam napisać  kilka słów o kulkach,
 które zagościły w moim domu dzięki Agnieszce z Cottonove Love.

 
Po kilku dniach od pierwszego kontaktu z Agnieszka dotarły do mnie kulki bezpieczne zapakowane w szary karton. Jak to była miła niespodzianka w piątkowe popołudnie, po powrocie z pracy :)
 


 
 
W środku kartonu znalazłam list od Agi z instrukcją użytkowania i pudełko z kulkami. Moje cottonballs składają się z 10 kulek (kolory sama mogłam wybrać) i ledowych lampek na baterie.  Do zestawu dołączone były dwie baterie co mnie miło zaskoczyło.
 
 
 
Gdy wyjęłam kulki z pudełka zobaczyłam, że wszystkie mają zrobione otwory. Nie musiałam się męczyć z rozcinaniem, mogłam od razu przejsc do montażu. Niestety okazało się, że jedna kulka ma za dużą dziurkę i czasami kulka zsuwa się z lampki.
 To jedyny minus jaki znalazłam testując cottonballs.
 
 
 
 
Wracając do montażu kulek to przyznam, że trwałoby to naprawdę chwilkę, gdybym nie zmieniała ciągle koncepcji co do układu kolorystycznego kulek. Ale to przecież układanie, łączenie, dekorowanie to czysta przyjemność :)

 
Na początku obawiałam się, że lampki na baterie będą świecić słabiej niż te na kabel. Tak nie jest. 
Ze względu na to, że nie posiadam cottonballs na kabel, pojechalam do mojej mamy i porównałam z tymi, które ona ma. Stwierdzam, że nie widzę różnicy w intensywności światła. 
W tej sytuacji jak dla mnie cottonballs na baterie wygrywają.
Dlaczego?
1. można je położyć czy powiesić gdziekolwiek się chce, nie trzeba ograniczać się do miejsc położonych blisko kontaktów.  (można je zabrać ze sobą nawet na piknik do lasu :)
2.  kulki ledowe na baterie są bezpieczniejsze - między innymi dlatego, iż nie nagrzewają się 
 Jedynym minusem jest to, że trzeba mieć zapas baterii, ale zawsze można zastąpić je akumulatorkami.
Na razie nie wiem na jak długo starczy mi jeden komplet baterii.
Po dziesięciu dniach intensywnej eksploatacji lampki swieca tak samo mocno.
 
A tu kulki w moich aranżacjach.
 










 
Wszystkich miłośników cottonballs zachęcam do zakupu kulek ledowych na baterie.
Ja jestem w swoich zakochana :)
Pozdrawiam
M